Wielki babol popełnił w niedawnej kolejce niemieckiej Bundesligi reprezentant Polski. Zawodnik Burussi Dortmund po zagraniu od innego Polaka występującego w drużynie pierwszej ekipy Bundesligi – Roberta Lewandowskiego – był naprzeciw pustej bramki rywala. Zamiast wbiec z piłką do siatki postanowił przyłożyć z kilku metrów z całej siły. Rezultat był taki, że zamiast odgrywać taniec szczęścia, pod bramką przeciwnika nasz zawodnik rwał włosy z głowy. Miejscowe media z miejsca nazwały kiks Polaka największym w historii – dobrze chociaż, iż fatalne kopnięcie Polaka nie wyszło zespołowi bokiem. Borussia wygrała i wciąż jest czele tabeli.
Spektakularne kopnięcie naszego futbolisty spowodowało, iż zacząłem głowić się nad tym, co w dyscyplinie pt. piłka nożna można bardziej zawalić od tego, co zrobił ostatnio nasz kopacz. A no nie tak dużo. Możemy oczywiście beznadziejnie strzelić jedenastkę, podać w poprzek boiska wprost do czyhającego na nasz kiks napastnika przeciwnika, można w końcu dać sobie założyć tzw. siatkę. Lecz jako gracz z pola Błaszczykowski zaliczył absolutny szczyt szczytów, zostawił po sobie plamę, która nie usunie się nawet po kilkunastu praniach.
Koszykówka dajmy na to jest, gdy chodzi o błędy, kiksy i akcje prześmiewcze, znacznie od piłki nożnej poczciwsza. Kuba swojego zagrania nie miał możliwości już naprawić, bo sytuacji ci na boisku piłkarskim kilka w ciągu 90 minut. W baskecie, nawet jeżeli skleisz się z obręczą będąc sam na sam, albo wywiniesz orła na środku parkietu o przylepioną na nim linię, możesz być pewny, iż za chwilę będziesz miał sposobność do odkupienia. Później następną, kolejną i jeszcze jedną.
Podobnie dobroduszna jest ci piłka siatkowa. Nie przyjmiesz łatwego zagrania rywala, a zamiast podać do wystawiającego zgasisz piłkę na twarz, ale gra jest tak szybka i tak dużo się w niej dzieje, że za moment ktoś inny popełni kolejną gafę, drużyna zdobywa kilka oczek z rzędu i wszyscy o twoim ,osiągnięciu” zapominają. Wnioski do wyciągnięcia indywidualnie.